Ale na tym zaczyna się i kończy jej chęć, czy też możność rozumienia procesu, który dokonywał się na jej oczach. Nie dostrzega, a może raczej nie chce dostrzec, że przesunięcie nastąpiło na całym froncie ideologicznym, na którym walczy się te¬raz o coś więcej niż o prestiż wodza: walczy się o prestiż narodu, o ugruntowanie centralnej pozycji tego narodu wśród państw Europy. A więc Europa uniwersalna czy uni¬wersalnie francuska? Powoli okazuje się, że chodzi o to drugie. Rewolucja i tutaj utorowała drogę bonapartyzmo-wi: oświeceniowy uniwersalizm posłużył nacjonalistycznej ideologii cesarstwa, ideologii mocarśtwowości, która nie chciała przecież dostrzegać kosztów, jakie trzeba było pła¬cić: nieuchronności zamknięcia się we własnym kręgu. Na to właśnie niebezpieczeństwo wskazywało zdanie, wykre¬ślone przez cenzurę z książki pani de Staël.
Z drugiej strony jednak i ona sama, coraz bardziej wy¬czulona na problemy narodowe, coraz skłonniejsza pojmo¬wać kulturę jako emanację ducha narodowego, odchodzi z biegiem lat od oświeceniowych ideałów uniwersalizmu. Ulubionym jej zarzutem w stosunku do Napoleona jest zarzut niezrozumienia Francji i Francuzów z racji obcości pochodzenia, z racji tego, iż nie urodził się nad Sekwaną. Cet étranger fatal — pisze o nim. | |
|