Prośby
Zima 1801 roku w Paryżu była dla mnie dosyć przy¬jemna dzięki łatwości, z jaką uzyskiwałam od pana Fouchś załatwienie różnych próśb, kierowanych do niego w sprawie powrotu emigrantów. W ten sposób w okresie mojej niełaski sprawił mi przyjemność po¬zwalając być użyteczną, za co mu jestem wdzięczna. Trzeba przyznać, że w tym, co robią kobiety, jest za¬wsze trochę kokieterii i nawet większość ich cnót jest przemieszana z chęcią podobania się, z pragnieniem, by otaczali je przyjaciele intymnie z nimi związani dzięki oddanym przez nie usługom. Kierując się tym względem trzeba jednak umieć wyrzec się przyjemnoś¬ci, jeśli ucierpi przez to nasza godność; można bowiem wszystko czynić dla innych, tylko nie wolno się upa¬dlać. Nasze sumienie jest skarbem danym od Boga i dla nikogo nie wolno nam tego skarbu trwonić. Bonaparte starał się jeszcze przypodobać Instytuto¬wi, który wsławił go w Egipcie; wśród pisarzy i uczo¬nych istniała jednak niewielka opozycja natury filozo¬ficznej, niestety w bardzo złym rodzaju, wymierzona bowiem całkowicie przeciwko przywróceniu religii we Francji. Przez jakieś nieszczęsne dziwactwo ludzie światli szukali pocieszenia po niewolnictwie tego świa¬ta, usiłując zniweczyć nadzieję na świat inny — ta dziwna niekonsekwencja nie mogłaby istnieć w religii zreformowanej.
Implanty Kraków | |