Ubrania bogate w złoto
Bonaparte miał ubrania bogato haftowane zło¬tem i przylizane włosy, małe nóżki i wielką głowę, coś nieśmiałego i aroganckiego, pogardliwego i zakło¬potanego, zdawał się łączyć całą niezdarność parwe-niusza z zuchwałością tyrana. Chwalono jego rzekomo miły uśmiech — wydaje mi się jednak, że u kogoś innego ten uśmiech z pewnością by się nie podobał. Uśmiech ten bowiem, zastępujący przez chwilę wyraz powagi na jego twarzy, przypominał raczej rozciąga¬jącą się sprężynę niż naturalny odruch, i wyraz oczu Pierwszego Konsula nigdy się nie zgadzał z wyrazem jego ust. Ponieważ jednak uśmiechając się uspokajał tych, którzy go otaczali, ulgę, jaką w ten sposób po¬zwalał odczuć, poczytywano mu za wdzięk. Przypo¬minam sobie, że pewien członek Instytutu, radca sta¬nu, powiedział mi całkiem poważnie, że paznokcie Bo-napartego mają doskonały kształt — chciał zapewne mówić o jego szponach. Generał Sebastiani zawołał: My i Wy Konsul ma zachwycające ręce! Ach — odpowiedzlał pewien młody pan należący do starej fcfiaohty francuskiej, który nie był jeszcze wtedy szamunem — przez litość, generale, nie mówmy o poli¬tyce! Ten sam generał, mówiąc z czułością o Pierwszym Konsulu, powiedział: Często daje dowody dzie¬cięcej łagodności. Istotnie, u siebie w domu oddawał ale, niekiedy niewinnym igraszkom.
| |